Katastrofa bez tajemnic…

Inna, niż niejedna z rzeczywistymi tajemnicami.

W dobie śledzenia w przestrzeni powietrznej wszystkiego przez wszystkich, zdarzyło się m.in. zniknięcie dużego samolotu pasażerskiego. Mimo międzynarodowej współpracy nie udało się wyjaśnić tragedii. Snucie teorii spiskowych w takim przypadku jest w pewnym sensie uprawnione. Były z kolei katastrofy w których źródłem wiedzy o tragedii były fragmenty wraku wydobyte z głębin morskich. Nie trzeba być ekspertem aby zdawać sobie sprawę ze znaczenia rekonstrukcji wraku dla wyjaśnienia przyczyny takiej katastrofy.

W Smoleńsku…

Odtworzone zostały zapisy z wszystkich rejestratorów, łącznie z nagraniami z kabiny pilotów. Polski rejestrator został otworzony i odczytany w Polsce bez ingerencji Rosjan. Eksperci Komisji Państwowej (Millera) wraz z Polską Inspekcją Pirotechniczną zbadali miejsce katastrofy, szczątki i fragmenty wraku w Rosji. Nie znaleźli śladów użycia materiałów wybuchowych. Nie znaleźli ich na dostępnej, równo odciętej krawędzi skrzydła, rzekomo odciętej tradycyjnymi materiałami wybuchowymi w taśmach detonacyjnych. Rekonstrukcja wraku w tych okolicznościach nie może podważyć znanych, spójnych i zrozumiałych dowodów wersji wypadku jako bezpośredniej przyczyn katastrofy. Otwieranie trumien nie mogło przynieść dowodów wybuchów. Ślady pirotechniczne nie mogły omijać szczątków samolotu i trafiać tylko w ciała ofiar.

Jest jedna tajemnica…

Kwestia przycisku automatycznego odejścia, który nie był rejestrowany. Cytat z analizy psychologicznej raportu Millera „Prawdopodobnie dowódca statku powietrznego był zaskoczony brakiem natychmiastowej reakcji samolotu na swoje działania.”  Ta kwestia pozostanie jedyną tajemnicą katastrofy smoleńskiej nie do wyjaśnienia. Zabrał ją z sobą dowódca major Arkadiusz Protasiuk. Nie dowiemy się nigdy, czy stracił część z 5/6 sekund po komendzie odejścia na reakcję samolotu, której nie mogło być w tym locie. Cały bełkot z urojonymi tajemnicami katastrofy w Smoleńsku są wynikiem NIEWIEDZY, nie zawsze zawinionej, jak u opinii publicznej skutecznie odgrodzonej od rzetelnej wiedzy o zdarzeniach z przebiegu Katastrofy.

Świadkowie katastrofy
nie do zlekceważenia!

Dwa dowody zrozumiałe dla każdego umożliwiają ocenę dwóch wykluczających się wersji katastrofy – wersję wypadku i wersję z wybuchami. Dowody umożliwiają odtworzenie wysokości lotu i obrotu samolotu od znalezienie się Tu-154 na bezpiecznej wysokości 100 metrów nad linią poziomu pasa lotniska. Jest to faza lotu od 24 sekundy do ułanka sekundy przed uderzeniem w ziemię, czyli do momentu gdy nie działały już niektóre przyrządy i rejestratory, np. przyrząd kąta obrotu, który nie miał skali wskazującej obrót “na plecy”.

  1. 10 komunikatów nawigatora. Świadczą o zdarzeniach i decyzjach pilotów przed i po komendzie odejścia. Odczytywane były z prawidłowo działającego przyrządu lecz niewłaściwego.
  2. Połamane drzewa, kępy drzew i poprzycinane na nich gałęzie na torze lotu. Stworzyły ŚLAD na ziemi opisujący precyzyjnie wysokość lotu i obrót Tu-154 w ostatnich sekundach lotu.
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie calyTor-dwie-fazy-3-ramka-1024x239.jpg

Nie trzeba być ekspertem lotnictwa, nie jest potrzebna wiedza o badaniu katastrof lotniczych aby zrozumieć co się rzeczywiści zdarzyło w Smoleńsku. Nie jest potrzebny wrak dla ogarnięcia zdarzeń z przebiegu katastrofy jakie kryją się za dwoma prostymi dowodami. Dla każdego powinno być zrozumiałe, iż przycięte drzewa to milczący świadkowie wypadku. Informacje zachowane w nich są jak DNA z miejsca wypadku – niemożliwe do podważenia

Nie jest do końca znana przyczyna sabotowania przez media sprawy ciągle bulwersującej opinię publiczną, będącej źródłem największego podziału. Dowody oszukania milionów wyborców mogły zmienić preferencje wyborcze w ostatnim maratonie wyborczym. Wybory były przegrywane o przysłowiowy włos. Upubliczniona wiedza o sfałszowaniu sposobu śmierci Prezydenta RP i wszystkich ofiar Katastrofy, mogła zmienić preferencje wyborcze choćby nawet niewielkiej części na korzyść sił prodemokratycznych z milionów oszukanych wyborców PiS-u. Czerpanie korzyści materialny przez sprawców fałszerstw nie zakończyło się po wyborach, stąd inicjatywa zdemaskowania procederu podkomisji.

Ryszard Lendas