(3z3) W obronie pilotów!

Trzecie publiczne pytanie do podkomisji MON. Dlaczego w wersji katastrofy z wybuchami podkomisja zmieniła przebieg lotu po komendzie odejścia ?  Filmowe uzasadnienie pytania poniżej:

Ocena faktów i dowodów najważniejszej przyczyny pośredniej katastrofy.

TAK NIE DOSZŁO DO TRAGEDII!

Szanowałem i ufałem. Do Gazety Wyborczej skierowałem pierwsze kroki sześć lat temu. Nie zdawałem sobie sprawy z nierzetelności ikon GW noszącej znamiona przestępstwa. Poniżej zdemaskowanie świadomego wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Przykład pogardy okazanej czytelnikom, czyli jak ikony Gazety Wyborczej przypisały kłamliwie pilotom misję samobójczą!

Cytat z tekstu GW „Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności.” świadomy fałsz, sprzeczny z Raportem Komisji Państwowej (Millera).


Uzasadnienie ciężkiego zarzutu wobec GW, krok po kroku.

Agnieszka Kublik, z wstępem redaktora Jarosława Kurskiego, w dodatku do Gazety Wyborczej z 9 kwietnia 2019 roku, opublikowali tekst pt. Tak doszło do tragedii. Fałszywie przypisali dowódcy celowe doprowadzenie do katastrofy. Źródłem dowodów winy dziennikarzy GW będzie dokument pt. Profil podejścia do lądowania – załącznik do Raportu Komisji Państwowej (Millera) z graficznym obrazem danych z wszystkich rejestratorów. Drugim źródłem jest rozdział Raportu pt. Analiza psychologiczna działania załogi samolotu Tu-154. Dwa w/w źródła materiału dowodowego wykażą, iż piloci nie ulegli niczyjej presji, nie złamali procedury i nie zeszli poniżej wymaganych minimów widoczności. Generał nie protestował ponieważ nie miał powodów. Widział wiedział i słyszał to samo co załoga. Wszyscy byli nieświadomi błędnej oceny wysokości we mgle.

Kwestia poddania się presji i zejścia za nisko. W kabinie pilotów w trakcie podejścia do lądowania dowódca miał za plecami przełożonego. Fragment oceny presji, cytat z Analizy: „Należy także przyznać, że elementem presji pośredniej była obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w świadomości dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakości wykonania przez niego podejścia do lądowania.

W/w OBAWA o ocenę mogła przybrać dwie formy. Pierwsza; dowódca mając za plecami przełożonego – generała, byłby skłonny do złamania procedury i podjęcia misji samobójczej, czy raczej chciałby wykazać swój profesjonalizm i działać zgodnie z procedurą oraz z odpowiedzialnością za życie swoje, przełożonego i Głowy Państwa na pokładzie.

Zapisy czarnych skrzynek świadczą ponad wszelką wątpliwość na korzyść wersji presji pozytywnej – wykluczającej poddanie się jakiekolwiek presji zejścia za nisko. Fragment z Analizy z Raportu, cytat: „W trakcie podejścia do lądowania Kierownik lotów przekazał załodze polecenie, żeby od wysokości 100 m byli gotowi do odejścia na drugi krąg. Dowódca statku powietrznego potwierdził przyjęcie tej informacji, co może świadczyć o przyjęciu wysokości 100 m jako minimalnej wysokości zniżania.

Czarne skrzynki potwierdziły zrealizowanie przez dowódcę woli odejścia na drugi krąg na wysokości 100 metrów oraz niepoddanie się żadnej presji wykonania manewru zejścia za nisko. Piloci nie mieli świadomości, iż samolot wbrew ich woli, poza ich świadomością znalazł się w tym momencie 30 metrów nad linią poziomu pasa lotniska.

Piloci nie dokonali manewru zejścia za nisko, to samolot w wyniku nieuświadomionego błędu pilotów i okrutnego losu znalazł się za nisko.

Ikona GW wbrew znanym jej faktom i dowodom wybrała interpretację sprzeczną z zapisami czarnych skrzynek. Przyjęła wersję misji samobójczej, czyli poddanie się presji, złamanie procedury i zejście za nisko. Generałowi zarzuciła brak reakcji na łamanie procedury, cytat z tekstu ikony GW: „Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności.” – świadomy fałsz dziennikarki GW!

Sytuacja po komendzie odejścia. Ważny cytat z analizy psychologicznej Komisji Millera: „Zdecydowana reakcja pilota polegająca na ściągnięciu kolumny wolantu powodująca odłączenie kanału podłużnego (autopilota) miała miejsce 5 s po komendzie „odchodzimy. Z tą tragiczną oceną sekwencji zdarzeń kontrastuje karygodny opis ikony GW, cytat :Z analizy czarnych skrzynek wynika, że załoga za późno podjęła też decyzję o odejściu na drugi krąg, że po pierwszej komendzie “odchodzimy”, przez chwilę nic się nie działo.

Najtragiczniejsze kilka sekund życia pilotów po komendzie odejścia – ikona GW skwitowała lekceważącym “nic się nie działo.” Pominęła przy tym ważne, znane jej fakty m.in. fakt znalezienia się samolotu w tych pięciu sekundach na kursie kolizyjnym z wznoszącym się profilem zbocza, o czym piloci nie mieli świadomości. Komunikaty szybkiego zniżania o 70 metrów musiały dezorientować załogę. W rzeczywistości samolot zniżył lot tylko o 30 metrów. Brakujące metry zabrał okrutny los – wznoszące się akurat zbocze. We mgle nie mogli znać przyczyny dramatu rozgrywającego się za zasłoną mgły.

Piloci po raz drugi nie zeszli celowo za nisko, to okrutny los spowodował, iż ziemia zbliżyła się akurat w tym czasie do samolotu!

Kwestia przycisku automatycznego odejścia, który nie był rejestrowany. Cytat z analizy: „Prawdopodobnie dowódca statku powietrznego był zaskoczony brakiem natychmiastowej reakcji samolotu na swoje działania.Pozostanie tajemnicą, czy dowódca stracił część z 5/6 sekund na brak reakcji samolotu. Opis zadań dowódcy w tragicznych sekundach lotu, cytat z Analizy: Dowódca statku powietrznego musiał równocześnie analizować powstałą sytuację, podejmować decyzje, wykonywać czynności operatorskie, prowadzić korespondencję w języku rosyjskim oraz dodatkowo monitorować sytuację w kabinie. Kilka zdarzeń, które działy się przez tragiczne kilka sekund życia pilotów – zostało pogardliwie skwitowane przez ikonę GW – „chwilą“… w której piloci rzekomo nic nie zrobili! Skandaliczny zarzut wymierzony w dowódcę. To tak jakby w najtragiczniej chwili życia napić o pilotach, że popijali sobie kawkę… nic się nie działoPODŁOŚĆ nie do wybaczenia!

Autorka manipulując faktami, nierzetelnie, nieprawdziwie i celowo zmieniła znaczenie znalezienia się samolotu za nisko wbrew woli załogi, które nastąpiło w wyniku kumulacji nieuświadomionego błędu i nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Agnieszka Kublik zamiast rzetelnej informacji o faktach, zdarzeniach i decyzjach pilotów, zarzuciła pilotom celowy MANEWR sprowadzenia samolotu za nisko. Dopuściła się świadomego wprowadzenia w błąd opinii publicznej. MOJA zarzucana świadomość działań w złej wierze dziennikarce GW wynikała z faktu, iż redakcja i osobiście Agnieszka Kublik otrzymywali wielokrotnie przedstawioną powyżej wiedzę w formie tekstowej i filmowej opartej na ustaleniach Komisji Państwowej.

Piloci nie zeszli za nisko i nie ulegli presji wynikającej z rozmowy satelitarnej braci. Generał w kabinie nie miał powodów do protestowania, był nieświadomy błędu. Widział, słyszał i wiedział to samo co załoga.

Draństwo prasowe Agnieszki KUBLIK i redaktora Jarosława Kurskiego, firmującego jej tekst w dodatku GW: Ostatni przykład nikczemności i nierzetelności w wykonaniu dziennikarki cytat dotyczący dowódcy: „był z pokolenia, które bardziej wierzy w systemy komputerowe niż w ręczne sterowanie”. To skandaliczny, nieuprawniony i lekceważący stosunek do twardych faktów i dowodów w obliczu największej tragedii oraz osobistego dramatu dowódcy. To tak jakby obarczyć winą dowódcę za największą tragedię przez wmówienie opinii publicznej, że w dzieciństwie grał w gry komputerowe. Nie ma okoliczności usprawiedliwiającej draństwo i pogardę okazaną ofiarom katastrofy i opinii publicznej. Zwłaszcza w sytuacji gdy kierownictwo GW i Agnieszka Kublik od kilku lat byli osobiście informowani o stanie faktycznym wynikającym z zapisów czarnych skrzynek i z raportu Millera. Z bełkotem Agnieszki Kublik kontrastuje ocena dowódcy z Analizy psychologicznej Raportu, cytat:

Wysoki poziom inteligencji i współtowarzysząca jej duża skłonność do improwizacji.


Sabotowanie wszystkiego w czambuł,
bez podważenia dowodów!

Jeden z wielu dowodów informowania GW na wszystkich etapach demaskowania fałszerstw smoleńskich. Takie informacje kierowałem równolegle do innych opiniotwórczych mediów.

Długo nie rozumiałem motywów odmowy GW publikacji dowodów ciężkich czynów Kaczyńskiego winnego przypisania pilotom zbrodni jako przyczyny śmierci własnego brata. Trwało to do czasu gdy wyszło na jaw jak niewygodne dla GW były dowody obciążających Kaczyńskiego, czyli opisany powyżej tekst wymierzony w pilotów.

Kierownictwo GW kryjąc nikczemność Kaczyńskiego, kryła jednocześnie własną identyczną nikczemność wymierzoną tak samo w pilotów. Gazetę Wyborczą i jej ikony w draństwie wymierzonym w pilotów różni od Kaczyńskiego tylko nikczemniejsza motywacja. Można “zrozumieć” Kaczyńskiego, kierowała nim “ludzka” przypadłość: Niepohamowana ŻĄDZA władzy. Jaki motywy miały ikony GW zniesławiając pilotów nieprawdziwym zarzutem celowego doprowadzenia do katastrofy?

Tekst GW TAK DOSZŁO DO TRAGEDII narusza zasady etyki dziennikarskiej, przekracza prawo do swobody wypowiedzi oraz nosi znamiona przestępstwa zniesławienia ofiar katastrofy. Tekst czyni zarzut nie tylko pilotom ale wymierzony jest również w Prezydenta RP, który miałby rzekomo wywrzeć presję na pilotach wymuszając zejście za nisko. Nierzetelność GW nosi znamiona zarzutu współudziału Prezydenta RP w doprowadzeniu do katastrofy – bezpodstawnie.


Przykłady wieloletniego informowania GW.

Dowód rzetelności dziennikarza Adam Zadwornego. W lokalnym wydaniu GW (6.06.2019) zainteresował się sprawą, zweryfikował mnie u znanego powszechnie prokuratora i dostał zgodę W-wy i opublikował tekst o moim przesłuchaniu. Za miesiąc, od zmanipulowanej decyzji prokuratury do teraz W-wa sabotuje publikację dowodów przestępstwa Kaczyńskiego i ekspertów MON, których prokuratura nie poważyła.

Popis redaktor naczelnej Adama Zadwornego, Anny Pauli Skolnickiej-Kirpszy. Przedstawioną ocenę faktów i dowodów wydania komendy odejścia odesłała do mnie z komentarzem: cytat: “
Szanowny Panie,
Redakcja Gazety Wyborczej w Szczecinie odsyła w załączeniu korespondencję adresowaną do redaktorów Agnieszki Kublik i Jarosława Kurskiego. Adresaci Pana wystąpienia nie pracują w redakcji Gazety Wyborczej w Szczecinie, a redakcja nie pełni roli pocztowego doręczyciela. Co więcej, pismo Pana ma nierzeczowy charakter i doprawdy nie sposób obarczać kogokolwiek koniecznością jego lektury.


Tekst tego wpisu blokowałem do końca listopada 2020. Do tego czasu kilkukrotnie zwracałem się z gestem dobrej woli. Proponowałem pomoc naprawienia szkody wyrządzonej ofiarom katastrofy. Bezskutecznie. Ostatnią próbę podjąłem 19.11.2020.

Końcowy fragment korespondencji, cytat: Apeluję o profesjonalne upublicznienie DOWODÓW potworności Kaczyńskiego, są jak społeczny hak na wroga publicznego z Żoliborza. Nagłośnienie dowodów winy sprawcy największego podziału społecznego jest etycznym obowiązkiem działania w interesie publicznym. Proszę o merytoryczną reakcję. Do tekstu dołączony był adres blogu lendas.pl, tekst wysłałem pod poniższe adresy:
wojciech.czuchnowski@agora.pl;
adam.michnik@agora.pl,
jaroslaw.kurski@agora.pl.
piotr.stasinski@agora.pl,
adam.zadworny@szczecin.agora.pl,
agnieszka.kublik@agora.pl,
jerzy.polowniak@szczecin.agora.pl.

Zero reakcji.

Ryszard Lendas

Listopad 2020