Gra śmiercią najbliższej osoby.

Kulisy gry śmiercią najbliższej osoby.

Inspiratorowi z Żoliborza nadarzyła się okazja…Tragiczna śmierć Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. W naszym kręgu kulturowym mówienie źle o zmarłych jest co najmniej niestosowne. Nad grobami ofiar Katastrofy powinna trwać cisza. Tragicznie zmarłym ofiarom powinien być okazywany należny szacunek. Tak się nie stało.

Wyszło na jaw, iż źródłem tzw. religii smoleńskiej jest oszołomstwo podsunięte Kaczyńskiemu! W świetle reflektorów opinia publiczna po dwóch stronach muru smoleńskiego obserwowała przez lata cykliczne seanse inspiratora o dochodzeniu do tzw. prawdy o rzekomej zbrodni jako bezpośredniej przyczynie śmierci brata. Ciężki zarzut gry śmiercią brata oparty jest na faktach i dowodach, które świadczą o świadomym wprowadzeniu opinii publicznej w błąd. Nie jest winą milionów oszukanych ofiar, iż nie oparły się socjotechnice inspiratora z Żoliborza, który z wyrachowaniem wykorzystał podstępnie znaną regułę wywierania wpływu społecznego.

Autorytet i miliony jego ofiar. Znana reguła wywierania wpływu społecznego przewiduje masową skłonność dorosłych ludzi do bezrefleksyjnego poddawania się sugestiom autorytetów. Reguła “autorytetu” jako narzędzia wpływu, daje skuteczną i potężną siłę nacisku na masową skalę. Autorytet stosujący tę regułę ma świadomość, iż dla ofiar takiej socjotechniki liczy się to kto mówi, a nie co mówi. Wizerunkowo autorytet społeczny, to swojego rodzaju kultowy bożek dobroczyńca. Jego obraz wspierany kłamliwą propagandą kreuje skutecznie kult uwielbianego społecznie bóstwa, które nie oszuka i nie może mieć złych intencji. Stąd ślepa wiara w każdy kit subtelnie wciśnięty milionom. W mechanizmie manipulacji twierdzenie autorytetu nie musi być prawdą, powinno mniej więcej trzymać się kupy. Ofiary bóstwa społecznego kupią wszystko w ciemno. Ich naturą jest brak instynktu dociekania.

Zbrodnia pilotów wykorzystana do wykreowania mitu zamordowania brata, to narzędzie wpływu autorytetu z Żoliborza. Podkomisja MON ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego, zrealizowała odpowiedni projekt, który nadawał się na narzędzie wpływu. Stworzyła przebieg katastrofy z wybuchami i zbrodnią pilotów na podstawie zmyślonych pomysłów zatroskanego oszołoma adresowanych do Kaczyńskiego. Podkomisja wykorzystała oszołomski pomysł RÓNEGO (ważne!) odcięcia skrzydła mikro wybuchami nad brzozą. Przyjęcie absurdalnego pomysłu, w konsekwencji spowodowało popełnienie ciągu nieuniknionych fałszerstw prowadzących z kolei nieuchronnie do przypisania zbrodni pilotom.

Inspirator i zleceniodawca projektu zbrodni jako narzędzia politycznej gry, wykorzystał nieprawdziwe przypisanie zbrodni pilotom oraz swój autorytet do wprowadzenia w błąd milionów swoich czcicieli – ofiar skutecznej socjotechniki. Eksploatował świadomie przez lata regułę “autorytetu” dla podtrzymania mobilizacji wyborczej swoich wyborców. Fałszerstwa podkomisji i pospolite przestępstwo inspiratora z Żoliborza okazały się skuteczne. Wszyscy jesteśmy świadkami zaspokojenia niepohamowanej żądzy wszechwładzy przez potwora moralnego z Żoliborza.

Jedną z licznych przesłanek potwierdzających potworność gry śmiercią ofiar katastrofy, jest reakcja Autorytetu na wersję zbrodni po zaspokojeniu żądzy władzy. Praca podkomisji ciągle trwa, a potrzeba dochodzenia do tzw. prawdy nagle znikła razem z miesięcznicami. Znanym powszechnie punktem przełomowym gry śmiercią brata było zrealizowanie zobowiązania postawienia pomników. Okazało się dla sprawcy z Żoliborza, że dochodzenie do prawdy stało się niewygodne. Inspirator po raz kolejny zastosował tą samą regułę socjotechniczną. Pojawiła się publiczna sugestia autorytetu z Żoliborza skierowana do wprowadzonych wcześniej w błąd swoich wyborczych ofiar: “Nie da się dojść do prawdy o katastrofie”.

Tą sugestią Autorytet zadbał publicznie o wyciszenie projektu zbrodni. Było to konieczne ze względu na powszechnie dostępne dowody jego przestępstwa i pospolitych fałszerstw. Wersja zbrodni wymuszała popełnienie potworności nie do porównania z niczym innym. Wymagała wrobienia w zdradę i zbrodnię pilotów, oficerów Sił Powietrznych RP. Po osiągnięciu celu – zdobyciu władzy, dalsze eksploatowanie projektu męczeństwa brata było niepotrzebne, niewygodne i niebezpieczne. Groziło ujawnieniem monstrualnego ZŁA – skrywanych skrajnie niemoralnych zachowań i nieakceptowanych społecznie potworności.

Fakty i dowody nie tylko z akt prokuratury obciążające inspiratora z Żoliborza, zrzucają maskę umęczonego traumą cierpiętnika. Wyciekające spod maski pozorowanej traumy czyny odsłaniają ponure oblicze moralnego potwora zdolnego do każdej nikczemności dla zaspokojenia niepohamowanej żądzy władzy. Gotowego grać śmiercią własnego brata za każdą cenę, nawet za cenę zbezczeszczenia pamięci najbliższej osoby – Prezydenta RP.

Po zaspokojeniu żądzy władzy inspirator z Żoliborza kontynuuje ostentacyjne pozorowanie traumy. Wykorzystuje śmierć najbliższej osoby do samo kreacji kultu umęczonego tramą cierpiętnika.

Podsumowanie ponurej “okazji” przydarzyła się sprawcy z Żoliborza. Manipulacja społeczna potwora z Żoliborza polegała na otumanianiu przez lata milionów swoich ofiar oszołomskim kitem o zbrodni jako bezpośredniej przyczynie śmierci brata. Fałszywy autorytet najpierw zaśmiecił umysły zmanipulowaną wersją zbrodni z wybuchami, następnie stwierdził, że nie da się wyjaśnić tego co sam zmanipulował. Potwór z Żoliborza wykorzystał skłonność dorosłych ludzi do przyjęcia za prawdę oszustwa stulecia wyreżyserowanego na podstawie scenariusza nawiedzonego i zatroskanego oszołoma.

Miliony ofiar nikczemnego oszustwa potwora z Żoliborza, powinno poznać wiedzę o wykorzystaniu ich jako bezwolnego narzędzia do zaspokojenia niepochamowanej żądzy władzy. Im się to należy. Bez upublicznienia nieznany faktów i dowodów, opinia publiczna pozostanie odgrodzona skutecznie od elementarnej wiedzy o oszustwie społecznym. Skazana będzie na tkwienie w fałszywym micie męczeństwa brata i w kreowanym przez samego siebie kulcie umęczonego traumą cierpiętnika. Miliony pozostaną w rękach fałszywego bożka z maską pozorowanej traumy skrywającą ponure oblicze podłości wymierzonej w brata i ofiary katastrofy.

Ryszard Lendas