Bełkot Ikon Gazety Wyborczej!

Znak równości pomiędzy draństwem Kaczyńskiego i GW jest krzywdzący… dla Kaczyńskiego. On miał chociaż „ludzką” motywację – żądzę władzy. A ikony GW… pogardę dla opinii publicznej!

Fałszerstwo prasowe GW!

Szanowałem i ufałem ikonom Gazety Wyborczej. Do nich skierowałem pierwsze kroki kilka lat temu z prośbą o upublicznienie nieznanych faktów i dowodów skrytych w zapisach czarnych skrzynek – bezskutecznie. Długo nie zdawałem sobie sprawy z motywów sabotowania nieznanej opinii publicznej wiedzy o katastrofie. Po latach wyszło na jaw, iż rozpowszechniana wersja GW o katastrofie jest teorią sprzeczną ze stanem faktycznym opisanym w Raporcie Komisji Państwowej (Millera). Nie zdawałem sobie sprawy jak niewygodne dla ikon i redaktorów GW były fakty i dowody przekazywane GW z rzeczywistymi zdarzeniami skrytymi w czarnych skrzynkach. GW wprowadzała od lat świadomie opinię publiczną w błąd. Tak jak Kaczyński sfałszował przebieg zdarzenia z przebiegu katastrofy tak samo zrobiła to GW. Kryjąc fałszerstwa Kaczyńskiego kryła identyczne własne. Nie stać było ikon na upublicznienie dowodów winy Kaczyńskiego i sprostować własną nieprawdziwą wersję przebiegu Katastrofy. Proponowałem wielokrotnie pomoc – bezskutecznie. GW brnie w fałszu do dzisiaj!

Uzasadnienie ciężkiego zarzutu
wobec ikon GW, krok po kroku!

Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności – cytat z artykułu oddający precyzyjnie fałsz GW.

Agnieszka Kublik, z wstępem redaktora Jarosława Kurskiego, w dodatku do Gazety Wyborczej z 9 kwietnia 2019 roku, opublikowali tekst pt. Tak doszło do tragedii. Fałszywie przypisali dowódcy i prezydentowi RP celowe doprowadzenie do katastrofy. Źródłem dowodów winy dziennikarzy GW wykazanych dalej będzie dokument pt. Profil podejścia do lądowania – załącznik do Raportu Komisji Państwowej (Millera) z graficznym obrazem danych z wszystkich rejestratorów. Drugim źródłem dowodów jest rozdział Raportu Millera pt. Analiza psychologiczna działania załogi samolotu Tu-154. Dwa w/w źródła wykażą, iż piloci nie ulegli niczyjej presji, nie złamali procedury i nie zeszli poniżej wymaganych minimów widoczności. Generał nie protestował ponieważ nie miał powodów. Widział wiedział i słyszał to samo co załoga. Wszyscy byli nieświadomi tego co się dramatycznego działo na zewnątrz samolotu. My poznaliśmy te zdarzenia z Raportu Millera i czarnych skrzynek. Gazeta Wyborcza i jej ikony również!

Kwestia poddania się presji i zejścia za nisko. W kabinie pilotów w trakcie podejścia do lądowania dowódca miał za plecami przełożonego. Fragment oceny presji, cytat z Analizy: „Należy także przyznać, że elementem presji pośredniej była obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w świadomości dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakości wykonania przez niego podejścia do lądowania.

W/w OBAWA o ocenę mogła przybrać dwie formy. Dowódca mając za plecami przełożonego – generała, byłby skłonny do złamania procedury i podjęcia misji samobójczej, czy raczej chciałby wykazać swój profesjonalizm i działać zgodnie z procedurą oraz z odpowiedzialnością za życie swoje, przełożonego i Głowy Państwa na pokładzie.

Zapisy czarnych skrzynek świadczą ponad wszelką wątpliwość na korzyść wersji presji pozytywnej – wykluczającej poddanie się jakiekolwiek presji zejścia za nisko. Fragment z Analizy z Raportu, cytat: „W trakcie podejścia do lądowania Kierownik lotów przekazał załodze polecenie, żeby od wysokości 100 m byli gotowi do odejścia na drugi krąg. Dowódca statku powietrznego potwierdził przyjęcie tej informacji, co może świadczyć o przyjęciu wysokości 100 m jako minimalnej wysokości zniżania.

Czarne skrzynki potwierdziły zrealizowanie przez dowódcę woli odejścia na drugi krąg na wysokości 100 metrów oraz niepoddanie się żadnej presji wykonania manewru zejścia za nisko. Piloci nie mieli świadomości, iż samolot wbrew ich woli, poza ich świadomością znalazł się w momencie wydania komendy odejścia 30 metrów nad linią poziomu pasa lotniska.

Piloci nie dokonali manewru zejścia za nisko, to samolot w wyniku nieuświadomionego błędu pilotów i okrutnego losu znalazł się za nisko.

Ikona GW wbrew znanym jej faktom i dowodom wybrała interpretację sprzeczną z zapisami czarnych skrzynek. Przyjęła wersję misji samobójczej, czyli poddanie się presji, złamania procedury i zejście za nisko. Generałowi zarzuciła brak reakcji na łamanie procedury, cytat z tekstu ikony GW: „Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności.” – świadomy fałsz dziennikarki GW!

Sytuacja po komendzie odejścia. Ważny cytat z analizy psychologicznej Komisji Millera: „Zdecydowana reakcja pilota polegająca na ściągnięciu kolumny wolantu powodująca odłączenie kanału podłużnego (autopilota) miała miejsce 5 s po komendzie „odchodzimy. Z tą tragiczną oceną sekwencji zdarzeń kontrastuje karygodny opis ikony GW, cytat :Z analizy czarnych skrzynek wynika, że załoga za późno podjęła też decyzję o odejściu na drugi krąg, że po pierwszej komendzie “odchodzimy”, przez chwilę nic się nie działo.

Najtragiczniejsze kilka sekund życia pilotów po komendzie odejścia – ikona GW skwitowała lekceważącym “nic się nie działo.” Pominęła przy tym ważne, znane jej fakty m.in. fakt znalezienia się samolotu w tych pięciu sekundach na kursie kolizyjnym z wznoszącym się profilem zbocza, o czym piloci nie mieli świadomości. Komunikaty szybkiego zniżania o 70 metrów musiały dezorientować załogę. W rzeczywistości samolot zniżył lot tylko o 30 metrów. Brakujące metry zabrał okrutny los – wznoszące się akurat zbocze. We mgle nie mogli znać przyczyny dramatu rozgrywającego się za zasłoną mgły.

Piloci po raz drugi nie zeszli celowo za nisko, to okrutny los spowodował, iż ziemia zbliżyła się akurat w tym czasie do samolotu!

Kwestia przycisku automatycznego odejścia, który nie był rejestrowany. Cytat z analizy: „Prawdopodobnie dowódca statku powietrznego był zaskoczony brakiem natychmiastowej reakcji samolotu na swoje działania.Pozostanie tajemnicą, czy dowódca stracił część z 5/6 sekund na brak reakcji samolotu. Opis zadań dowódcy w tragicznych sekundach lotu, cytat z Analizy: Dowódca statku powietrznego musiał równocześnie analizować powstałą sytuację, podejmować decyzje, wykonywać czynności operatorskie, prowadzić korespondencję w języku rosyjskim oraz dodatkowo monitorować sytuację w kabinie. Kilka zdarzeń, które działy się przez tragiczne kilka sekund życia pilotów – zostało pogardliwie skwitowane przez ikonę GW – „chwilą“… w której piloci rzekomo nic nie zrobili! Skandaliczny zarzut wymierzony w dowódcę. To tak jakby w najtragiczniej chwili życia napisać o pilotach, że popijali sobie kawkę… nic się nie działoNikczemność dziennikarki nie do wybaczenia!

Agnieszka Kublik manipulując faktami, nierzetelnie, nieprawdziwie i celowo zmieniła znaczenie znalezienia się samolotu za nisko wbrew woli załogi, które nastąpiło w wyniku kumulacji nieuświadomionego błędu i nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Zamiast rzetelnej informacji o faktach, zdarzeniach i decyzjach pilotów, zarzuciła pilotom celowy MANEWR sprowadzenia samolotu za nisko. Dopuściła się świadomego wprowadzenia w błąd opinii publicznej. Zarzucam dziennikarce świadome działanie w złej wierze, ponieważ redakcja GW i osobiście Agnieszka Kublik otrzymywali wielokrotnie ode mnie wiedzę o tym co się rzeczywiście wydarzyło w formie tekstowej i filmowej. Wiedza opierała się na ustaleniach Komisji Państwowej i danych z czarnych skrzynek. Spotkało mnie lekceważenie a opinię publiczną pogarda.

Piloci nie zeszli za nisko i nie ulegli presji wynikającej z rozmowy satelitarnej braci. Generał w kabinie nie miał powodów do protestowania, był nieświadomy błędu. Widział, słyszał i wiedział to samo co załoga. Widział zrealizowaną wolę odejścia na 100 metrach.

Draństwo prasowe Agnieszki KUBLIK i redaktora Jarosława Kurskiego, firmującego jej tekst w dodatku GW: Ostatni przykład nikczemności i nierzetelności w wykonaniu dziennikarki, cytat dotyczący dowódcy: „był z pokolenia, które bardziej wierzy w systemy komputerowe niż w ręczne sterowanie”. To skandaliczny, nieuprawniony i lekceważący stosunek do twardych faktów i dowodów w obliczu największej tragedii oraz osobistego dramatu dowódcy. To tak jakby obarczyć winą dowódcę za największą tragedię przez wmówienie opinii publicznej, że w dzieciństwie grał w gry komputerowe. SKANDAL!

Dowód informowania Agnieszki Kublik i redakcji GW od lat o rzeczywistych zdarzeniach i tragedii dowódcy!

Nie ma okoliczności usprawiedliwiającej draństwo i pogardę okazaną ofiarom katastrofy i opinii publicznej. Zwłaszcza w sytuacji gdy kierownictwo GW i Agnieszka Kublik od kilku lat byli osobiście informowani o stanie faktycznym wynikającym z zapisów czarnych skrzynek i z raportu Millera. Z bełkotem Agnieszki Kublik kontrastuje ocena dowódcy z Analizy psychologicznej Raportu, cytat:

Wysoki poziom inteligencji i współtowarzysząca jej duża skłonność do improwizacji.

Podsumowanie bełkotu wymierzonego w pilotów.

Tekst GW TAK DOSZŁO DO TRAGEDII narusza zasady etyki dziennikarskiej, przekracza prawo do swobody wypowiedzi oraz nosi znamiona przestępstwa zniesławienia ofiar katastrofy. Fałszerstwo prasowe GW czyni poważny zarzut nie tylko pilotom ale wymierzony jest również w Prezydenta RP, który miałby rzekomo wywrzeć presję na pilotach. Tekst Gazety Wyborczej nosi znamiona zarzutu współudziału Prezydenta RP w doprowadzeniu do katastrofy – bezpodstawnie.

Prostactwo redaktorki naczelnej!

Poniżej reakcja redaktor naczelnej lokalnego oddziału GW Anny Pauli Skolnickiej-Kirpszy na gest dobrej woli. Zaproponowałem GW pomoc w sprostowaniu wprowadzenia opinii publicznej w błąd. Napisałem dla GW tekst jak powyżej z oceną faktów i dowodów wydania komendy odejścia na drugi krąg. Naczelna odesłała tekst z komentarzem, poniżej:

Prostackie zachowanie redaktor Skolnickiej miało miejsce po roku od wydania zgody W-wy na publikację Adama Zadwornego o moim przesłuchaniu. Byłem przy tej okazji zweryfikowany u znanego i szanowanego prokuratora z którym wspólnie napisałem informację do Prokuratury Krajowej pt. Ocena faktów i dowodów dwóch wersji katastrofy.

Rzetelność dziennikarza Adama Zadwornego, który zajął się sprawą przesłuchania i uzyskał zgodę centrali GW w Warszawie na publikację, Kontrastuje z brakiem elementarnej kultury jego redaktor naczelnej!

Ryszard Lendas