Finałowy epizod eseju „Obcy wrócili i…”
Podsumowanie drugiej inspekcji Obcych i ich decyzji założenia blokady na nasz Układu Słoneczny. Stało się tak w wyniku oceny zagrożeń płynących z ewolucji Ziemian. Obcy użyli najmniej drastycznej ingerencji. Blokady! Łagodny środek ochroni Obcych przed zagrożeniem ze strony gatunku z Ziemi bez konieczności bezpośredniej inwazji.
Pod kopułą planetarium
Po prezentacji, pod kopułą planetarium byli jak zazwyczaj: Ida Lewicka, dr Lena Ratajczak, Tom Felix oraz profesor Mikołaj Kasperski. Na sklepieniu pozostała jeszcze nasza gwiazda — Słońce!
Małe.
Żółte.
Samotne,
z kilkoma niewidocznymi, zbyt małymi planetami…
A wokół Słońca… NIC.
Nie było najbliższych gwiazd.
Nie było cienkich linii galaktycznych granic.
Nie było oznaczeń sąsiedztwa.
Nie było przycisku „dalej”.
Była tylko cisza i pustka otchłani międzygwiezdnej.
Ida półżartem przerwała ciszę
— co taka cisza?
— awaria?
Nikt nie odpowiedział, bo czasem człowiek milknie nie dlatego, że nie zna odpowiedzi. Tylko dlatego, że ją zna…
Właśnie w Planetarium, nie pierwszy raz mignęła prawda…
Nie wiadomość.
Nie zaproszenie.
Nie ostrzeżenie,
ale bolesna ocena nas, Ciebie, mnie… Ziemian!
Na bocznym monitorze widniał syntetyczny przekład oceny nas przez Obcych. Suchy. Precyzyjny. Jakby ktoś nie opisywał losu świata, tylko stan techniczny wadliwego urządzenia: Ocena Drugiej Inspekcji Bezpieczeństwa Wszechświata.
Obiekt inspekcji: Układ Słoneczny.
Planeta dominująca biologicznie: Ziemia.
Status populacji rozumnej: Rozwój technologiczny potwierdzony.
Ocena końcowa: Negatywna.
Decyzja: Wdrożenie lokalnej blokady ochronno-prewencyjnej.
Druga inspekcja
Pierwsza inspekcja Ziemi, przeprowadzona przed wiekami, zakończyła się jeszcze względną pobłażliwością. Wtedy ludzkość była dla Obcych jedynie lokalnym problemem biologii: gatunkiem agresywnym, gwałtownym, wyniszczającym własne środowisko, zamkniętym w granicach jednej planety. Gatunkiem groźnym dla siebie… Dla innych jeszcze nie. Między pierwszą a drugą inspekcją wydarzyło się coś — co Ziemianie nazywają postępem.
Nauczyliśmy się wynosić obiekty poza atmosferę. Nauczyliśmy się budować stałą obecność techniczną na orbicie. Nauczyliśmy się wysyłać sondy jeszcze dalej. Nauczyliśmy się mierzyć trajektorie i odległości do gwiazd. Ręka, która kiedyś wbijała nóż w sąsiada, zaczęła budować rakiety. I właśnie teraz, według Obcych, Ziemia przestała być tylko lokalnym zagrożeniem.
Wcześniej byliśmy hałasem.
Teraz staliśmy się ryzykiem.
Raport Obcych
Załóżmy, że Obcy pozostawili nam swój Raport, który nie pozostawia wątpliwości. Populacja planety Ziemia osiągnęła poziom technologiczny umożliwiający przyszłą ekspansję pozaplanetarną. Ziemianie nie wykształcili adekwatnych mechanizmów autokontroli agresywności. W badaniu porównawczym z innymi populacjami rozumnymi Wszechświata, Obcy stwierdzili trwałą wadę systemową Ziemian.
Nie nazwali nas:
Potworami.
Demonami.
Przekleństwem kosmosu. To byłoby dla nas zbyt wygodne. Nazwano nas:
Wadą Systemową!
Gatunkiem, który rozwija narzędzia szybciej niż sumienie. Gatunkiem, którego rozum nie nadąża za ambicją. Gatunkiem, który potrafi dotknąć nieba ale nie potrafi przestać dusić własnego bliźniego.
Trwała wada systemowa…
Nie brak inteligencji okazał się problemem. Problemem okazała się inteligencja bez hamulca. Bo cóż z tego, że ludzkość potrafi mierzyć ruch planet, skoro od tysiącleci nie umie zatrzymać własnej przemocy? Cóż z tego, że umie rozszczepić atom, skoro nie umie rozbroić nienawiści? Cóż z tego, że wysyła sygnały w kosmos, skoro na Ziemi wciąż tak łatwo zagłusza prawdę krzykiem, interesem, strachem i kłamstwem?
Nie wyrok — kwarantanna
I dlatego zapadła decyzja Obcych. Nie o wojnie. To byłoby zbyt ludzkie. Nie o zagładzie. To byłoby zbyt proste. Obcy wybrali coś bardziej upokarzającego:
BLOKADĘ!
W ramach działania ochronno-prewencyjnego Obcy zastosowali lokalne zakrzywienie czasoprzestrzeni wokół Układu Słonecznego. Pusty pas wokół naszego układu został efektywnie zwiększony stukrotnie. Z 4,25 roku świetlnego do 425 lat świetlnych. Obcy nie zrobili tego przez przesunięcie gwiazd, przez zniszczenie przestrzeni, lecz przez zmianę samej drogi. Niebo pozostawili takie samo. Ale dostęp do niego przestał znaczyć to, co znaczył dotąd. Gwiazdy nadal będą świecić…
Tyle że już nie dla nas.
To nie kara. To kwarantanna.
Układ Słoneczny został odgrodzony od reszty Wszechświata strefą ochronną. Powstał bufor bezpieczeństwa. Kosmiczne morze pustki izolacyjnej. Wystarczająco szczelnej, by zahamować naszą ewentualną przyszłą ekspansję. Wystarczająco długą w skutkach, by Wszechświat nie musiał podejmować ryzyka związanego z nami — Ziemianami.
Akt oskarżenia
Najgroźniejsze w raporcie było jednak sformułowanie o „wadzie systemowej”. Zabolało i zabrzmiało mocno, tak jakby można było nas uniewinnić. Jakby można było wzruszyć ramionami. Usprawiedliwić: to ewolucja, geny, instynkt, natura. Ale nie. Ta ocena nie tłumaczy wszystkiego. Bo nawet jeśli natura zostawiła w nas gniew, to nie natura uczyniła z niego ustroju. Jeśli ewolucja zostawiła w nas lęk, to nie ewolucja przekształciła go w przemysł manipulacji. Jeśli odziedziczyliśmy po przeszłości skłonność do walki, to nie biologia nadała tej walce hymny, sztandary, budżety, ideologie i marketing.
Nie chromosomy pisały propagandę.
Nie geny budowały obozy.
Nie ewolucja projektowała arsenały.
Nie natura podpisywała rozkazy.
To robiliśmy my.
My sami.
My, Ziemianie.
Samodestrukcji ludzkości nie można uczciwie zrzucić na ewolucję. Natura mogła zostawić nam cień drapieżnika. Ale to człowiek nauczył się zabijać:
Z uzasadnieniem.
Z pieśnią.
Z flagą.
Z paragrafem.
Z wykresem.
Z kazaniem.
Z poczuciem moralnej wyższości.
To jest nasza szczególna ohyda.
Nie sama przemoc, lecz zdolność do moralnego pudrowania przemocy. Nie sama chciwość, lecz zdolność do ogłaszania jej cnotą. Nie samo kłamstwo, lecz zdolność do budowania z niego systemu.
Co z tego, że jesteśmy rozumni!
Przez całe wieki opowiadaliśmy o sobie jako o cywilizacji. Ale czym naprawdę jest nasza historia oglądana bez dekoracji?!
Silniejsi pożerają słabszych.
Sprytniejsi wykorzystują mniej sprytnych.
Bogatsi wysysają biedniejszych.
Uzbrojeni zmuszają bezbronnych do milczenia.
Fanatycy mordują w imię idei.
Karierowicze handlują prawdą.
Tłum daje się kupić wygodą, strachem i prostym kłamstwem.
Potem nazywamy to porządkiem świata. A kiedy ktoś z zewnątrz patrzy na to chłodno, gdy mówi: „dosyć” — obrażamy się.
Jaką trzeba mieć bezczelność jako gatunek, by marzyć o innych światach, nie umiejąc żyć przyzwoicie na własnym? Jaką trzeba mieć pychę, by liczyć odległości do obcych słońc, a nie umieć policzyć własnych ofiar? Jak bardzo trzeba być moralnie zepsutym, by przy każdym przełomie technologicznym najpierw pytać:
nie: „komu to pomoże?”, lecz:
„kogo da się tym podporządkować?”.
Ogień.
Metal.
Para.
Elektryczność.
Atom.
Algorytm.
Wszystko.
Każde wielkie narzędzie, człowiek najpierw przymierzał do dominacji…

Liczba ofiar obu stron tylko w tej jednej bitwie między nami Ziemianami, to około 45 000, i to w walce tylko o jedną małą wyspę — Iwo Jima — około 20 km².
Najlepsze dostępne szacunki mówią, że od 1900 roku w konfliktach zbrojnych zginęło co najmniej 187 milionów ludzi. Realistyczny poziom szacunków (uwzględniających braki danych) to: 200–250 milionów, niektórzy historycy sugerują nawet więcej.
To nie Obcy zgotowali nam ten los…
to my sami sobie… od tysięcy lat!
Prawda, od której nie ma ucieczki
Najbardziej boli to, że raport Obcych jest bezlitosny… ale nie jest niesprawiedliwy. Na niesprawiedliwość można by się oburzyć. Na prawdę — już nie. Dlatego blokada Obcych nie jest aktem nienawiści…
Jest diagnozą.
Gwiazdy nadal będą świecić…
Tyle że już nie dla nas! Wszechświat nie zamknął drzwi przed niewinnymi. Wszechświat odsunął tych, którzy nie umieli i nie umieją przestać krzywdzić, a właśnie nauczyli się sięgać dalej. Przychodzi jeszcze trzecie zdanie. Najcięższa prawda. Taka, którą nie wypowiedział żaden Obcy. Taka, którą człowiek musi w końcu wypowiedzieć sam do siebie.
Pozabijamy się sami…
Na własne życzenie!
Nie zginiemy dlatego, że ewolucja popełniła błąd. Nie zginiemy dlatego, że Obcy byli okrutni. Nie zginiemy dlatego, że los okazał się niesprawiedliwy.
Wszechświat… jest nie dla nas.
Cywilizacja… to nie my.
Ryszard Lendas